Przemówienie prof. Opali na inauguracji ŚUM

Magnificencjo Rektorze,
Wysoki Senacie,
Panie Ministrze, Szanowni Parlamentarzyści,
Szanowni Goście,
Drogie Koleżanki i Koledzy Profesorowie, adiunkci, asystenci
Szanowni Pracownicy Uczelni
Drodzy Studenci,

To już ponad 50 lat kiedy zaczął się nasz kontakt z Uczelnią, wtedy jeszcze Śląską Akademią Medyczną w Zabrzu – Rokitnicy. To 50 lat wielkich przemian, ciekawych czasów, w których to latach przyszło nam budować własną tożsamość studenta, lekarza, nauczyciela i naukowca. Czasy ciekawe to zazwyczaj czasy trudne. Studencki bunt Marca 1968 roku, robotnicze protesty 1970 roku na Wybrzeżu, 1976 roku w Radomiu, 16 miesięcy Solidarności, stan wojenny lat 80-tych i wreszcie niepodległa Rzeczypospolita. W tym czasie poszukiwanie prawdy i jej głoszenie nie należały do łatwych. Dominacja komunistycznej partii na uczelni wymagała wielkiego trudu by pozostać niezależnym i wolnym, by nie pozwolić odebrać sobie swoich marzeń. Ten czas można porównać do żeglarstwa. Najłatwiej jest płynąć z wiatrem. Rozpinamy spinakera i możemy nawet leżeć na pokładzie. Ale znacznie trudniej płynie się pod wiatr. Trzeba umiejętnie halsować wytężając wszystkie siły i umiejętnie używając żagli i steru. Dopłynie się później, ale niewątpliwie jest się lepszy żeglarzem. To zmaganie się z rzeczywistością w tamtych czasach hartowało nas i wzmacniało. Ale w tej drodze potrzebne jest także szczęście. Widocznie nam dopisało, za co możemy dziękować Bogu i dobrym ludziom spotkanym po drodze.

W nowych warunkach Wolnej Polski zabraliśmy się dobudowania wolnego Uniwersytetu, uniwersytetu jako wspólnoty nauczających i nauczanych, wspólnoty profesorów i studentów, Uniwersytetu wolnej myśli, prawa od odmiennej opinii i odrębnego zdania. Uniwersytetu silnego siła autonomii swoich wydziałów i władz uczelni mądrych, silnych siłą poparcia społeczności akademickiej. Budowanie, to czas sporów i czas w którym poszukiwanie racji także kosztuje, także ma swoją cenę. Ale prawdziwe dążenie do prawdy, do racji to nie żeglowanie z wiatrem.

Czas podziękować.
Dziękujemy przede wszystkim naszym nauczycielom, wybitnym profesorom, szczególnie tym, którzy imponowali nam nie tylko wiedzą, ale i przykładem własnego życia.
Dziękujemy także wielu naszym asystentom, adiunktom którym zawdzięczamy tą bezpośrednią wiedzę, przy łóżku chorego.
Dziękujemy naszym kolegom z którymi dzieliliśmy trudy wspólnej drogi.
Dziękujemy naszym współpracownikom, wychowankom. To dzięki nim udało nam się zrealizować nasze zadania.
Dziękujemy również naszym studentom szczególnie tym, którzy razem z nami aktywnie uczestniczyli w życiu Uczelni.
Dziękujemy Władzom Uczelni, zarówno tym, które nas wspomagały jak i tym które utrudniając nam życie, nas wzmacniały.

Krótki wątek osobisty.
Po raz czwarty zabieram głos na inauguracji.
Pierwszy raz w 1966 roku w imieniu studentów jako Przewodniczący Zrzeszenia Studentów Polskich.
Drugi raz w 1981 roku jako Przewodniczący "Solidarności'
Trzeci raz w 2001 roku jako Minister Zdrowia.
I teraz jako rodzaj podsumowania wieloletniej drogi.

Magnificencjo,
Jako profesorowie emerytowani, nie odchodzimy, czujemy się nadal członkami społeczności akademickiej naszego Uniwersytetu, gotowi wspierać nasz Uniwersytet swoją wiedzą i doświadczeniem.
Proszę przyjąć Magnificencjo, od nas najlepsze życzenia rozwoju Uniwersytetu jako wspólnoty, Uniwersytetu, który jest szansą realizacji marzeń szczególnie młodych ludzi, Uniwersytetu, który znów stanie się najlepszym Uniwersytetem Medycznym.

Vivat Akademia!
Vivat Profesores!